Ostatnimi czasy lubimy odgrzewać historie pokolenia amerykańskich Bitników. 3 lata temu pojawił się Skowyt Roba Epsteina i Jeffrey'a Friedmana, z Jamesem Franco w roli młodego poety Allena Ginsberga. Niedługo później do kina mogliśmy wybrać na nieco nieudane, lecz do wybaczenia W drodze Waltera Sallesa. W obu tych obrazach poczuliśmy się jak szalony był okres lat 50. w Ameryce, jak bardzo pragnięto wówczas wyzwolenia twórczości, wywrócenia klasycznych kanonów i życia na krawędzi psychicznego, i fizycznego wyniszczenia. Dopóki nie zabierzemy się za czytanie Nagiego lunchu Williama Burroughsa, wszystkie smaczki życia Bitników z pewnością będą nas kręcić. Reżyser John Krokidas najwidoczniej jednak dzielnie przebrnął przez to dzieło i prawdopodobnie też przez wiele innych, które powstały z ręki Kerouaca, czy Ginsberga. Udało mu się nakręcić dzięki temu film Kill Your Darlings, w którym śledzimy początki twórców Beat Generation. Młody Allen Ginsberg (Daniel Radcliffe) dostał się właśnie na Uniwersytet Columbia. W prędkim czasie ulega fascynacji Lucienem Carrem (Dane DeHaan), który za nic ma uniwersyteckie zwyczaje, klasyki literatury, obyczajowość współczesnych Amerykanów i wszystkich, którzy się do niego nie przyłączą. Lucien wprowadza Allena w świat, którego ten w skrytości poszukiwał. Pragnienie namiętnego i totalnego przeżywania życia, burzenia tego, co skostniałe i staroświeckie, wyzwalania siebie poprzez każdy możliwy sposób staje się dla Ginsberga i jego kolegów podnietą do napisania manifestu pokolenia. Jakkolwiek dobry, staje się przedmiotem uczelnianych drwin i pokpiwań. Jego opublikowanie przyćmi także pewne wydarzenie z parku Riverside, w którego zamieszany będzie Lucien i jego wieloletni kochanek i prześladowca David Kammerer (Michael C.Hall). Te błyskawiczne zwroty zdarzeń w historii Bitników, udaje się Krokidasowi przedstawić w sposób jasny, mocny i prowokujący dalsze poszukiwania widza o twórcach Beat Generation. Reżyser pragnie zdaje się uwspółcześnić odbiorcy postaci Ginsberga, Carra, Burroughsa i Kerouaca, przedstawiając ich jako ogarniętych twórczym szałem nastolatków, którzy rozrabiają w uniwersyteckiej bibliotece w rytm hitu zespołu TV on the Radio. Krokidas zmiękcza sylwetki Bitników, upraszcza pojedyncze historie z ich życia i tym samym ma się wrażenie, że nawet usprawiedliwia i tłumaczy ich przed widzem. Kill Your Darling sprawia, że pozostawiamy dla Bitników większy margines tolerancji. Wyjątkowo komicznie jest w filmie przedstawiony William Burroughs (Ben Foster), którego maniakalne dbanie o siebie, oszczędność gestów i dobitność głoszonych uwag tworzą nieskończone pokłady uroku osobistego. Poważnie nie potraktujemy też Kerouaca. Prędko zapomnimy o tym, że jest to ten sam mężczyzna, którego powierzchowne i wybiórcze traktowanie relacji z najbliższymi, brak szacunku do ciała oraz nieokrzesanie doprowadzą go później na skraj obłędu. Krokidas pozwala nam na moment zapomnieć o tym jak zabójczy pęd do życia miał każdy z tych chłopców. Sprawia ponadto, że chcemy wiedzieć o nich wiedzieć więcej, przeniknąć ich i być jednymi z nich.
www.film.com
Tnij linie słów
Tnij linie muzyki
Rozwal obrazy kontrolne
Rozwal maszynę kontrolną.
William Burrougs, Szybki strzał
Kill Your Darlings, Na śmierć i życie
USA, 2013, 104'
reż. John Krokidas, scen. John Krokidas, Austin Bunn, zdj. Reed Morano, ed. Brian A. Kates, muz. Nico Muhly, prod. Michael Benaroya, Christie Vachonn, Rose Ganguzza, John Krokidas, dystr. Sony Picture Classics, wyst. Daniel Radcliffe, Ben Foster, Dane DeHaan, Michael C. Hall, Jack Huston, Jennifer Jason Leigh, Elizabeth Olsen i inni.
Podglądania powstają jako najlepszy sposób wypełnienia wolnego czasu. Sprawdzę, czy pisanie o filmach może przynieść tyle samo radości, co oglądanie ich. W polityce, a więc w tym, co studiuję nie znajduję nic z filmowego charakteru. Oczywiście poza abstrakcyjnością i paskudnymi charakterami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dramat. Pokaż wszystkie posty
piątek, 15 listopada 2013
Zrozumieć Bitników
niedziela, 10 listopada 2013
Życie z miłością w tle
www.eonline.pl Życie ludzkie jest istotne. To, jak je widzimy zależy często od tego kim jesteśmy dla osoby, którą oceniamy. Dla kolegów i koleżanek ze szkoły może najbardziej liczyć się, z jakiej rodziny jesteśmy- biednej, czy bogatej. Dziś takimi rzeczami potrafimy wytłumaczyć w dorosłym życiu praktycznie wszystko. Pracodawca się tym jednak nie zajmie. On, gdy przyjmuje nas do pracy patrzy wyłącznie na doświadczenie. Rodzice na nasze sukcesy. Babcia z kolei myśli tylko o tym, czy mamy pełne brzuchy. Zwykli przechodnie, nic o nas nie wiedząc, często zastanawiają się nad nad tym jakie jest nasze życie i przypatrzywszy się uważnie temu jak jesteśmy ubrani snują egzotyczne teorie. W ostatecznym rozrachunku jednak nie to jest ważne. Liczy się przede wszystkim to, co my sami myślimy o swoim życiu, a najczęściej przychodzi nam zastanawiać się nad nim przez jeden tylko pryzmat- miłości.
Nieustannie zagubioną w swoich myślach i nieco niechlujną Adele (Adele Exarchopoulos) dręczą takie właśnie myśli. Licealistka po raz pierwszy zaczyna poważnie zastanawiać się nad swoją seksualnością. Chcąc dać ujście nie dającym się dłużej krępować emocjom, Adele ryzykuje i umawia się na randkę z kolegą, której finał odrobinę rozjaśni dziewczynie drogę. Od tej pory bohaterka powoli usiłuje przekonać się do wstydliwych pragnień i wybiera się pewnego wieczoru do lesbijskiego pubu. Wyglądając na śmiertelnie onieśmieloną debiutantkę, przykuwa uwagę niebieskowłosej Emmy (Léa Seydoux), która w krótkiej chwili przerywa krępującą dla Adele rozmowę przy barze. Od tej pory pomiędzy dziewczętami wybuchnie romans, którego płomienne początki zaprowadzą je wprost w dorosłe życie, na którego rozpoczęcie obie są niejednakowo przygotowane.
Léa Seydoux jako Emma (www.forelite.pl) Abdellatif Kechiche obserwuje życie Adeli z perspektywy jej uczuciowości i wyborów nią podyktowanych. Sugestywny tytuł Życie Adeli: Rozdział 1 i 2 mówi widzowi, że po niemal 3-godzinnym seansie nie na zawsze żegna się on z bohaterkami filmu. Oby jednak na odpowiednio długo. Chcąc przybliżyć widzowi problem seksualności i trudnych wyborów z nią związanych we współczesnym świecie, Kechiche może dosłownie obrzydzić widza prezentowanym w filmie realizmem. Widać go szczególnie w postaci Adele, której nie raz zechcemy rozczesać grzebieniem poklejone włosy lub wytrzeć nos po wypłakaniu rzeki łez. Partnerująca Adele Léa Seydoux nie prowadzi swojej bohaterki w sposób aż tak nachalny, przez co ogląda się ją na ekranie o wiele chętniej. Osławione już w trakcie premiery filmu w Cannes sceny erotyczne także podzielą widzów. Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że dosłowność obrazu i zbytni naturalizm scen gwałci wyobraźnię widza i nie pozostawia po nich dreszczu rozkoszy. Z drugiej strony, podsumowując film, nie można jednak odmówić mu racji poruszanego problemu, którym jest nie tylko społeczne obchodzenie się z osobami homoseksualnymi. Życie Adeli jest także ważnym głosem w sprawie zagubienia młodych ludzi we współczesnym świecie. Kechiche obnaża nieudolne i nieprzemyślane do końca wybory, nieumiejętność prowadzenia rozmów o problemach, spłycenie relacji z rodzicami, konieczność porzucania ideałów i rozchwianie emocjonalne, które codziennie należy maskować. Życie Adeli nie jest zatem filmem o miłości. Uczucie bohaterek jest jedynie tłem do o wiele głębszej historii, której potencjał Kechiche powinien bardziej wykorzystać przy kontynuacji Życia Adeli.
Życie Adeli, La vie d'Adele, Blue is the warmest colour
Francja, 2013, 172'
reż. Abdellatif Kechiche, scen. Ghalia Lacroix, zdj. Sofian El Fani, e. Ghalia Lacroix, Albertine Lastera, Camille Toubkis, prod. Abdellatif Kechiche, dystr. Wild Bunch (Francja), Gutek Film (Polska), wyst. Léa Seydoux, Adèle Exarchopoulos, Mona Walravens, Salim Kechiouche i inni.
wtorek, 5 listopada 2013
Niekochanie
Podobno nic tak bardzo nie podkreśla kobiecości jak czerwona sukienka. Przykuje uwagę, a potem mimowolnie uwiedzie i rozochoci męską fantazję jeszcze zanim zdąży to zrobić pojedynczym gestem, czy słowem jej posiadaczka. Jest słodkim niedopowiedzeniem, nawet na najbardziej ponętnej kobiecej sylwetce. Zniewala i na długo zapada w pamięć, szczególnie na kobiecie, którą darzy się miłością. Przyszedłszy do ukochanej po latach rozłąki mężczyzna, ma nadzieję na to, że kobieta nie bez powodu otworzyła mu w czerwonej sukience. Jest przekonany, że chce go wabić, kusić i zabawiać się jego pożądaniem. Chce być jej usłużny, ale tylko do jakiegoś czasu, gdyż nieprzemyślane zwodzenie spowoduje tylko, że zagotuje się w środku i niepotrzebnie uniesie. Wynagrodzi jej to, ale wie, że to spłoszy kobietę. Nie będzie mógł zrozumieć, dlaczego nie chce wybaczyć mu tych czterech lat zwłoki. Ponownie zirytuje się i zechce zerwać z niej w złości tę śmieszną, małą czerwoną sukienkę, która z pewnością nie miała być dziś dla jego oczu. Ani to, co kryje się pod jej spodem. To doprowadzi go do furii. W niczym nie pomoże tutaj wybłagany pocałunek i dotyk jej aksamitnych warg na jego policzku. Nie tak traktuje się mężczyznę, gdy otwiera się mu w czerwonej sukience, a przynajmniej nie w Some Velvet Morning Neila LaBute'a. To kameralne kino, które odziera spotkania damsko-męskie z filmowej kurtuazji i romantyzmu, gdyż koncentruje się na życiu. Relacje Freda (Stanley Tucci) i Velvet (Alice Eve) są brutalne i podyktowane rzeczywistością pewnych profesji zawodowych. Niedopowiedzenia w życiorysie bohaterki doprowadzają w tym filmie do obłędu nie tylko samego Freda, ale i widza, któremu w końcu zafundowano obraz, który spowoduje, że osunie się na fotel z zaskoczenia. Nic nie sugerujący z początku pusty dialog bohaterów, jedność przestrzeni i gra wyłącznie dwójki aktorów jest w Some Vevet Morning celowym zabiegiem reżysera, który pragnie skupić uwagę widza na wypaczonych relacjach międzyludzkich i samotności, której palące uczucie gasi się dziś sposobami, które gwarantuje nieograniczona wyobraźnia i odpowiadające jej rozwiązaniom rzeczywiste firmy usługowe. Mający swoją premierę podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Tribece film LaBute'a paraliżuje dosłownością i sugeruje, że istnieją związki, z których wprost nie sposób wydostać się ze względu na chorobliwą chęć posiadania drugiej osoby. Nasuwająca się widzowi po seansie myśl, iż historię Velvet i Freda zainspirowało życie jest dręcząca i prowokująca dyskusję na temat współczesnych relacji międzyludzkich w dobie odczłowieczenia więzi i męskiego niezaspokojenia seksualnego, które musi i może mieć dziś wszelkie ujście.
www.filmweb.pl
Some Velvet Morning
USA, 2013, 82'
reż. i scen. Neil LaBute, zdj. Rogier Stoffers, edyc. Joel Plotch, prod. Velvet Morning, dystr. Tribeca Film, wyst. Stanley Tucci, Alice Eve.
środa, 9 października 2013
Punkty karne Smarzowskiego
![]() |
| Plakat filmu (www.slizg.eu) |
Polacy to
naród pełen bolączek. Nie jesteśmy obojętni na żadne przewinienia i wbrew pozorom
dostrzegamy mnożące się w każdej sferze patologie. O prawdziwości tego
stwierdzenia można przekonać się biorąc pierwszy lepszy poranny autobus, w
którym dyskutującym o bieżącej polityce seniorom palą się ze złości policzki. Kończy
się to tylko jednak na biernym pomstowaniu, na którego odpowiedzi ze stron
najmłodszego pokolenia wprost nie możemy się czasami doczekać. Większość z nich
poszła jednak do tej pory po rozum do głowy i dawno temu wyjechała już za
granicę. Na warcie pozostają 40- i 50-parolatkowie. Być może to właśnie, obce
pozostałym pokoleniom poczucie, powoduje, że nasze matki i ojcowie biorą na
siebie odpowiedzialność za polską teraźniejszość i wyróżniają się nadzwyczajną
aktywnością w dialogu społecznym. Nie uciekają w banały, ani nie biorą nóg za
pas. Otwarcie mówią o tym, co uwiera ich w polskim społeczeństwie i podejmują
rozpaczliwe nierzadko próby nadawania rzeczom jako takiego ładu. Ich rolą jest
zwracanie uwagi na rodzące się wciąż na nowo problemy, a o tych mówi się
niemalże wszędzie, a już na pewno w mediach i polityce. Coraz częściej Polacy
nie obawiają się zabrać zdania w śmierdzących konserwatyzmem miejscach pracy, w
domu, czy nawet przy okazji sobotnich potańcówek ze starymi znajomymi z liceum.
Istniejące od niedawna przekonanie, że warto prowokować dyskusję o
współczesności możemy zaobserwować także w sztuce i bez wątpienia najbardziej
czytelne przesłania o niej płyną z filmu, a w szczególności z obrazów Wojciecha
Smarzowskiego.
Swoimi filmami
reżyser konsekwentnie podburza Polaków przeciwko narodowej kulturze bycia.
Pokazuje on bowiem naszą potworną mierność, której poczucie zabijamy bogaceniem
się i naśladowaniem zwyczajów zaobserwowanych za granicą. Każdy z filmów Wojciecha Smarzowskiego
kojarzy nam się z poczuciem niewyobrażalnego wstydu – za siebie i za rodaków. I
choć wiemy doskonale o tym, że przedstawiona w obrazie rzeczywistość jest
niewątpliwie przekoloryzowana, nie możemy się jednocześnie uwolnić od myśli, że
inspiracja reżysera nie pochodzi znikąd. Na początku 2013 r., przy okazji
premiery Drogówki- najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego- wszystkie
natrętne myśli, z którymi pozostawił nas na parę lat po Domu złym (2009) reżyser, wróciły. Tym razem prześwietla
on polską policję. Na tę wieść struchleli funkcjonariusze oblegali seanse Drogówki niemalże całą wiosnę.
![]() |
| B. Topa, E. Lubos, R. Wabich i J. Kijowska jako filmowa drogówka (www.filmweb.pl) |
Film
Smarzowskiego można skojarzyć w pierwszym momencie z pewnym dość niewybrednym
dowcipem. W jednym z nich roztrzęsiony kierowca podaje policjantowi dokumenty
do kontroli. Gdy ten bierze je do ręki, rajdowiec prędko zauważa: „Panie
władzo! Czy nie wypadło panu przypadkiem właśnie 200 złotych?” W odpowiedzi usłyszał:
„Nie, Drogi Panie. Mi wypadłoby 500.” Wszystko, co bowiem wyobrażaliśmy sobie
lub wiedzieliśmy na temat policji jest w Drogówce pokazane. Wojciech
Smarzowski ukazuje funkcjonariuszy jako skorumpowanych i niepoważnych hulaków,
którym w głowie tylko wóda i baby. Bohaterowie jego filmu chętnie przyjmują
grube pliki pieniędzy w zamian za darowany mandat, korzystają z usług
prostytutek, przeklinają, piją na umór i migają się od odpowiedzialności. Jeden
jest tutaj wart drugiego. Wyobrażamy sobie zatem z początku, że film będzie
zabawnym splotem etiud o posterunkowych nieudacznikach, który choć rozbawi nas
do łez to sprowokuje po wyjściu z kina także pewną refleksję. O swojej pomyłce
zorientujemy się jednak, gdy sierżant Rysiek Król (w tej roli Bartłomiej Topa)
zostanie oskarżony o morderstwo swojego kolegi po fachu.
Drogówka nie
jest więc ani dramatem, ani komedią. Wypadałoby ją raczej rozpatrywać w
kategorii obyczaju lub filmu akcji. Chcąc uwiarygodnić przekaz, Smarzowski
zmontował swój film z dwóch różnych ujęć. Aby nie zbijać widza z właściwego
tropu, reżyser stara się pokazywać główne wątki filmu dzięki ujęciom
profesjonalnego kamerzysty. Wariackie eskapady policjantów sprawiają zaś
wrażenie rejestrowanych przez podchmielonego amatora, który szczęśliwie dla
siebie znalazł się w posiadaniu odjazdowego telefonu z kamerą. Choć nie zawahał
się go użyć, zachwiał się nie raz, co jest dla oczu odrobinę męczące. Czego
jednak nie zniesie się dla kawałka dobrego kina? Do tego pytania nie dojdą
zdaje się jednak wszyscy widzowie. Większość z nich może potraktować Drogówkę
jak „niezłą bekę”, która nie pozostawi po sobie nic jak tylko zdwojoną
nienawiść wśród blokersowych rycerzy herbu CHWDP. Inni mogą potraktować film nazbyt
poważnie i naiwnie uwierzyć w rzeczywistość, którą Smarzowski ewidentnie
podpicował. Idealnie jest podejść do niej z ostrożnością i dystansem, wiedząc
jak gdyby, że problemy korupcji i poplecznictwa w miejscu pracy, przymykania
oka na prostytucję, zdrady, czy alkoholizm są w Polsce chlebem powszednim. W jednak
każdym przypadku, niezależnie od wrażliwości widza, czkawką odbije się po
seansie wyświechtane westchnienie: „… bo to Polska właśnie!" i znów będzie nam
przykro.
Drogówka
Polska, 2013, 118'
reż. i scen. Wojciech Smarzowski, zdj. Piotr Sobociński Jr, muz. Mikołaj Trzaska, prod. Film It, dystr. Next Film, wyst. B. Topa, J. Kijowska, R. Wabich, A. Jakubik, M. Dorociński.
niedziela, 30 czerwca 2013
Choć goni nas czas
- Gdyby tylko udało się uchwycić to uczucie, które mam teraz - powiedział Linklater do spacerującej obok niego pięknej nieznajomej.
- Co masz właściwie na myśli? - zapytała z dziewczyna.
- Chciałbym umieć opisać dla kogoś uczucie tej chwili, w której jesteśmy, aby ktoś kto tego słucha naprawdę mógł poczuć to samo co ja. Pragnąłbym umieć je komuś przekazać zamiast zachowywać je samolubnie dla siebie.
![]() |
| Kadr z filmu "Przed wschodem słońca" |
Nakręciwszy Przed wschodem słońca miał nadzieję, że dziewczyna pojawi się na premierze filmu i ponownie uda im się porozmawiać. Reżyser nie wiedział jednak jeszcze wtedy, że zanim zdjęcia do obrazu rozpoczęły się na dobre, Lehrhaupt zmarł w tragicznym wypadku motocyklowym.
![]() |
| E. Hawke i J. Deply jako Jesse i Celine |
Po upływie kilku lat Celine i Jesse spotykają się raz jeszcze. Bohater dostrzega kobietę, gdy ta przyglądała się mu zza wystawowego okna. Jesse przyjechał właśnie do Paryża, aby promować swoją najnowszą książkę. Za kilka godzin będzie musiał wyruszyć na lotnisko, jednak pokusa rozmowy z Celine jest silniejsza od niego i bijąc się sam ze sobą, prosi kobietę, aby oprowadziła go po mieście. Czas jednak ucieka nieubłaganie szybko.
Wymyśliwszy sobie Celine i Jessego, Linklater mógł jedynie przeczuwać jak wielką przyjemność sprawi widzom na całym świecie. Stworzyć bowiem historię tak niepewną, marzycielską i niezrujnowaną tandetnym romantyzmem to wielka sztuka. Widz, choć pozostawiony z setką niedopowiedzeń, po obejrzeniu filmów jest wzruszony i wdzięczny reżyserowi za delikatność, z jaką przedstawił mu kochanków. Linklater czyni bowiem z zauroczenia uczucie młodzieńcze i raptowne, lecz przy tym także niezwykle głębokie. "That thing in the air", jak określił sam reżyser jest absolutnie odczuwalne i napawające niewyjaśnienie dziwną nadzieją, że życie, gdy tylko odważymy się działać, może dać nam o wiele więcej niż się po nim spodziewamy.
Before Sunrise/ Przed wschodem słońca
Austria, Szwajcaria, USA, 1995, 105'
reż. Richard Linklater, scen. Richard Linklater Kim Krizan, zdj. Lee Daniel, prod.
Anne Walker-McBay, dystr.
Columbia Pictures, wyst. Ethan Hawke, Julie Deply.
Before Sunset/ Przed zachodem słońca
USA, 2004, 77'
reż. Richard Linlater, scen. Richard Linklater, Ethan Hawke, Julie Deply, zdj. Lee Daniel, muz. Julie Deply, prod.
Anne Walker-McBay, dystr.
Warner Independent Pictures, Warner Bros. Pictures, wyst. Ethan Hawke, Julie Deply.
piątek, 21 czerwca 2013
Dziewczyna z szafy
![]() |
| Źródło: www.filmweb.pl |
Potencjał obu tych wariantów miłosnej historii wykorzystał Bodo Kox.Wchodząca właśnie przebojem do naszych kin Dziewczyna z szafy miała być opowieścią o miłości dwojga samotników. Zwiastun filmu sugeruje widzowi, że wybierając się do kina zobaczy zabawną i wzruszającą historię ludzi, którzy natrafili na siebie najpiękniej, bo przypadkiem. Zrozumieli siebie nawzajem, pokrętnie pokochali i obdarowali spokojem. Całość miała dopełnić postać trzeciego bohatera, który za miłością gonił jak szalony. Za jakąkolwiek. Z kina miałam nadzieję wychodzić zrelaksowana i pełna dobrego nastroju, bo jeśli tak wiele osób mówiło o tym, że to przebój sezonu to przecież nie mogli się mylić. Miałam nawet z początku ochotę wybrać się z tego powodu na Dziewczynę z szafy dwa razy. W życiu jednak!
Jacek (Piotr Głowacki) zamieszkał po śmierci rodziców ze swoim bratem Tomkiem (Wojciech Mecwaldowski). Chorujący na nowotwór bohater jest w przeciwieństwie do Jacka niezwykle zamknięty w sobie i nieprzystosowany do życia wśród ludzi. Pomimo poważnych obowiązków Jacek chce jednak korzystać z życia i dlatego nie obawia się spotykać z kobietami, które niestety odstrasza chory Tomek. Nie chcąc jednak przepuścić szansy na "wielką miłość" , wychodzi od czasu do czasu z domu i zostawia brata pod opieką sąsiadki. Pewnego dnia ta nie będzie mogła zająć się Tomkiem, a pełen obaw Jacek zapuka do drzwi dziewczyny z naprzeciwka. Mająca dość własnych problemów Magda (Magdalena Różańska) godzi się ku zaskoczeniu Jacka na spotkania z Tomkiem. Do drzwi dziewczyny niejednokrotnie zapuka także inny adorator, któremu tajemnicza dziewczyna skradła serce już dawno temu...
![]() |
| M. Różańska i W. Mecwaldowski (www.filmweb.pl) |
Wychodząc z kina nie towarzyszy nam entuzjazm. Idziemy raczej od rękę z dosyć nachalnym Rozczarowaniem, które po prostu nie chce się od nas odczepić. Dziewczyna z szafy nie spełnia bowiem plakatowych obietnic. Jest trochę śmiesznie i trochę wzruszająco. Mamy rewelację, ale nie absolutną. Oglądając film mamy wrażenie, że reżyser, choć mając fantastyczny zamysł, nie ukazał nam całego potencjału emocjonalnego bohaterów. Wszystkiego było w trakcie trwania filmu odrobinę za mało. Na koniec popadamy w dodatku w nieco niezrozumiałą melancholię, która niczego nie uczy, a jedynie przytłacza. Filmowi nie można odmówić jednak interesującego i odświeżającego gatunek komediowy pomysłu.Wojciech Mecwaldowski wspiął się w Dziewczynie z szafy na wyżyny swoich zdolności aktorskich, prezentując widzowi niezwykle realistyczną i złożoną psychologicznie postać. Na hit sezonu całość jednak zdecydowanie nie zapracowała.
Dziewczyna z szafy
Polska, 2013, 89'
reż. i scen. Bodo Kox, zdj. Arkadiusz Tomiak, prod. Włodzimierz Niderhaus, dystr. Kino Świat, wyst. Wojciech Mecwaldowski, Eryk Lubos, Piotr Głowacki, Magdalena Różańska.
wtorek, 18 czerwca 2013
Tylko Bóg wybacza
![]() |
| Źródło: www.collider.com |
Poprzedni film Refna powalił polską publiczność na kolana. Na forach internetowych rozpisywano się o jego niezwykłym klimacie, świeżości, inności, piękności, cudowności i złotej kurtce Ryana. Ja na Drive zasnęłam, stąd idąc wczoraj do kina na Tylko Bóg wybacza miałam poważne obawy przed jego odbiorem. Okazało się, że bez potrzeby. Najnowszy obraz Refna jest bowiem jak staranne układanie kostki Rubika przez totalnego amatora. Przed oczami migają nam fluorescencyjne kolory zabawki, a my i tak cierpliwie układamy każdy element, aby dowieść sobie, że potrafimy doprowadzić zabawę do końca. Radośnie obracając ułożoną finalnie kostkę, zauważamy, że nie pasują nam pojedyncze kolory. Zaczynamy wtedy zastanawiać się od początku i znów nic nam z tego nie wychodzi... Jej układanie jest jednak cudownie wciągające.
Gdy Julian (Ryan Gosling) traci swojego brata pragnie dosięgnąć zabójcy i odpłacić pięknym za nadobne. Spotkawszy jednak oprawcę, dowiaduje się o jego motywach i daruje mu życie. Po niedługim czasie do Bangkoku przylatuje matka braci (Kristin Scott Thomas), która nie wierząc w siłę syna, pragnie rozprawić się z zabójcą na własną rękę. Za morderstwem Billy'ego stoi jednak policjant, którego zdesperowana Crystal chce dopaść za wszelką cenę. Przeczuwający od początku nieszczęście Julian, czując wewnętrzną niezgodę na postawę matki, ignoruje jednak swoją intuicję i podąża za Changiem (Vithaya Pansringarm) , pragnąc spełnić prośbę ciągle nieusatysfakcjonowanej matki.
![]() |
| Kristin Scott-Thomas jako Crystal (www.movies.tvguide.com) |
W filmie Refna brutalność spotyka się z onirycznym oderwaniem od rzeczywistości. Obie te cechy kłują Juliana niczym ciernie i toczą w jego duszy symboliczną walkę. Rzeczywista rywalizacja, którą trudni się na co dzień w klubie Julian odbywa się także w jego głowie. Wyzwolicielkami tych cech są w rzeczywistości kobiety, które spotyka na swojej drodze bohater - agresywna i stanowcza matka, a z drugiej strony delikatna i wyzwolicielska Mai, w której Julian się kocha. Postawiony w sytuacji bez wyjścia bohater miota się między udzieleniem pokuty zabójcy brata, które uważa za słuszne a wymuszanym przez matkę brutalnym rozprawieniem się z Changiem. Nie przeczuwa nawet, że natura policjanta jest bliska jego własnej.
![]() |
| Ryan Gosling jako Julian (www.zimbio.com) |
Only God Forgives
Dania, Francja, 2013, 90'
reż. i scen. Nicholas Winding Refn, zdj. Larry Smith, muz. Cliff Martinez, ed. Matthew Newman, prod. Lene Børglum, dystr.
Radius-TWC, Lionsgate UK, wyst. Ryan Gosling, Kristin Scott Thomas, Vithaya Pansringarm, Ratha Phongam, Gordon Brown, Tom Burke.
piątek, 14 czerwca 2013
Fatalne zaurocznie
![]() |
| Źródło: www.allposters.pl |
Kilka lat temu Glenn Close założyła organizację non-profit Bring Change 2 Mind, której celem jest upowszechnianie wiedzy o zaburzeniach psychicznych i przeciwdziałanie stygmatyzującym te choroby zachowaniom i postawom. Z tego właśnie powodu została zaproszona do Waszyngtonu, do wzięcia udziału w debacie na temat społecznego postrzegania osób chorych psychicznie.Występ aktorki w Fatalnym zauroczeniu Lyne'a był zatem czymś o wiele więcej niż pogonią za Oscarową nominacją i przyczynił się do tego, że Close jest dziś sztandarowym społecznikiem na rzecz osób chorych psychicznie.
Fatalne zauroczenie, jak każdy inny film, którego oglądamy po kilkudziesięciu latach od premiery, wywołuje zupełnie inne wrażenia niż z pewnością miał w założeniu. Historia, którą przedstawia obraz nie traci jednak na ważności. Jest wciąż aktualna i nic nie wskazuje na to, aby w przyszłości pojawiły się zupełnie niewrażliwe na instrumentalne traktowanie ze względu na swoją seksualność kobiety. Alex Forester (Glenn Close) prędko wpada w oko. Podczas jednego z branżowych przyjęć poznaje Dana Gallaghera (Michael Douglas), któremu od początku wie, że nie jest obojętna. Pech jednak chce, że tego wieczora jego żona Beth (Anne Archer) chce szybko wrócić do domu. Parę dni później rozstaje się z mężem na weekend nie wiedząc o tym, że Dan wpadł znów przypadkowo na Alex. Targani silnymi namiętnościami bohaterowie spędzają ze sobą noc. Następnego dnia Dan budzi się z wyrzutami sumienia i pragnie jak najszybciej zapomnieć o tym, co zrobił. Zauroczona mężczyzną Alex, nie może jednak zdzierżyć porzucenia i popadając w różne skrajności, pragnie zatrzymać Dana przy sobie.
![]() |
| G. Close i M. Douglas (www.examiner.com) |
Fatalne zauroczenie po latach to przede wszystkim zachwyt nad młodzieńczym Michaelem Douglasem i podziw nad wciąż wywołującym ciarki na plecach napięciem, które zbudował Lyne. Jego obraz można z całą pewnością potraktować jako pewnego rodzaju feministyczny manifest filmowy, w którym kobieta odważa się przywołać mężczyznę do pionu i zmusza go do poniesienia odpowiedzialności za niekontrolowanie swoich popędów, o których zaspokojeniu z pewnością myślał, że ujdąna sucho. Ponowne obejrzenie Fatalnego zauroczenia może dziś spowodować fantastyczny filmowy powrót do takich obrazów jak Zagraj dla mnie Misty Clinta Eastwooda, Ojczyma Josepha Rubena, czy Lęku pierwotnego w reżyserii Gregory'ego Hoblita.
Fatal Attraction
USA, 1987, 119'
reż. Adrian Lyne, scen. James Dearden, oper. Howard Atherton, edyt. Peter E. Berger, Michael Kahn, prod. Stanley R. Jaffe, Sherry Lansing, dystr. Paramount Pictures.
piątek, 24 maja 2013
Wielki Gatsby
![]() |
| www.filmweb.pl |
Wielki Gatsby to historia nieszczęśliwej miłości biednego niegdyś niczym mysz kościelna Jaya Gatsby'ego (Leonardo DiCaprio) i kochającej nad wszystko bogactwo Daisy (Carey Mulligan). Po tym jak główny bohater wyjeżdża na front, niewiele myśląc kobieta wpada w ramiona dziedzica obrzydliwie wielkiej fortuny, Toma Buchanana (Joel Edgerton). Pech jednak chce, że w dniu ślubu dostaje wiadomość od ukochanego. Czasu nie da się już jednak cofnąć i Daisy "zmuszona" jest żyć przy boku niczym niewzruszonego Toma. Tymczasem Gatsby, wraz ze swoim przyjacielem, Nickiem Carraway'em (Tobey Maguire) przygotowuje misterny plan odzyskania zepsutej do szpiku kości Daisy, naiwnie wierząc w to, że łączy ich wielkie i prawdziwe uczucie.
Wielki Gatsby w wersji 2013 to jak szalona jazda na kręcącej się zbyt szybko karuzeli w kiczowatym parku rozrywki. Wszystko, co widzimy na ekranie szumnie wiruje nam przed oczami i przyprawia o absolutny zawrót głowy. Wcale jednak nie mamy ochoty opuszczać tego świata. Luhrmann, podobnie jak w Romeo i Julii (1996) znalazł paradoksalnie w całym estetycznym nadmiarze jakiś umiar, który pozwala nam skupić się na głównym wątku filmu, jakim jest miłość Daisy i Gatsby'ego. Błyskawiczne ujęcia i porywczość niektórych postaci, a także kolorystyczna wybuchowość każdej sceny są nad podziw zrobione z rozmysłem i precyzją. Nie ma tutaj miejsca na żaden zbędny element. Zresztą, gdzie on w ogóle mógłby się jeszcze zmieścić... Gwałtowną atmosferę epoki oddaje doskonale dopasowana do filmu muzyka. Dzięki niej czujemy wszystko - towarzyską duchotę, żądzę skandalu i niemogący się ziścić romans. To zasługa niezrównanego Craiga Armstronga, który jest kompozytorem najpiękniejszych filmowych utworów oraz szeregu współczesnych artystów, których do współpracy zaprosił Luhrmann.
![]() |
| C. Mulligan i L. DiCaprio w roli Daisy i Gatsby'ego (www.movies.about.com) |
The Great Gatsby
Australia, USA, 2013, 142'
reż. Baz Luhrmann, scen. Baz Luhrmann, Craig Pearce, zdj. Simon Duggan, muz. Craig Armstrong, prod. Baz Luhrmann,
Douglas Wick, Lucy Fisher, Catherine Martin, Catherine Knapman, dystr. Warner Bros. Pictures, na podstawie książki F.S. Fitzgeralda "Wielki Gatsby", wyst. Leonardo DiCaprio, Tobey Maguire, Carey Mulligan, Joel Edgerton, Isla Fisher, Jason Clarke.
Douglas Wick, Lucy Fisher, Catherine Martin, Catherine Knapman, dystr. Warner Bros. Pictures, na podstawie książki F.S. Fitzgeralda "Wielki Gatsby", wyst. Leonardo DiCaprio, Tobey Maguire, Carey Mulligan, Joel Edgerton, Isla Fisher, Jason Clarke.
sobota, 13 kwietnia 2013
Imagine
![]() |
| Źródło: www.cinema3d.pl |
Ian (Edward Hogg) jest niewidomy, lecz pomimo tego nie traktuje swojej wady jako ostatecznego nieszczęścia. Chce czerpać z życia garściami i żyć jak inni. Nie posługuje się laską. Przez lata opanował taki tryb życia, który pozwolił mu pozostać anonimowym wśród wiecznie omiatającego wszystko wzorkiem tłumu. Jako kontrowersyjny nauczyciel wyrusza do Lizbony, gdzie zaoferowano mu pracę w ośrodku dla niewidomych. Ian ma uczyć przebywające tam dzieci poruszania się w świecie, w którym wszystko widziane jest jedynie oczami wyobraźni. Buńczuczny Anglik nie do końca zyskuje zaufanie swoich podopiecznych, które czując jak świetnie porusza się bez laski, nie wierzą mu w jego kalectwo. Niedługo po przyjeździe poznaje także Evę ( Alexandra Maria Lara), która dotychczasowo chowała się w ośrodku przed światem. Gdy między dwojgiem na dobre zaczyna powoli rozkwitać niewinne uczucie, Ian stanie przed pewnymi wyzwaniami, które mogą go kosztować utratę cennej posady.
![]() |
| Ian (E. Hogg) podczas lekcji ze swoimi podopiecznymi (www.tiff.net) |
sobota, 23 marca 2013
Wesele
![]() |
| Źródło: www.filmweb.pl |
Wesele to zatem masa inspiracji, a udokumentowane na wideo imprezy można by oglądać w nieskończoność, gdyż zazwyczaj niewiele trzeba edytować, aby powstało coś na rodzaj "the best of". Wszystko jest tam the best. Tak też pomyślał Wojciech Smarzowski, którego "Wesele" (2004) obejrzałam dopiero co. Nie spodziewałam się, że do tej pory przegapiłam aż tyle.
Fabuła filmu skupia się wokół rodziny Wojnarów i wesela, które wydają dla swojej córki Kasi (Tamara Arciuch). Wiesław Wojnar (Marian Dziędziel) za wszelką cenę stara się dowieść biesiadnikom o swojej zamożności. Choć z niechęcią, rozdaje pieniądze na prawo i lewo, nie skąpiąc także i młodej parze, której ofiarowuje najnowszy model Audi. Z prezentu oczywiście najbardziej cieszy się pan młody (Bartłomiej Topa), dla którego całe wesele mogłoby od tej pory w ogóle się nie odbyć. Ojciec panny młodej nie podchodzi za to do kupna zbyt entuzjastycznie, wiedząc że nie uregulował jeszcze za samochód wszystkich rachunków. Krewny księdza domaga się bowiem od Wojnara kawałka ziemi, której właścicielem jest dziadek, Wincenty Wojnar (Wojciech Skibiński). Problem w tym, że przekorny starszy pan zmienił zdanie i nie chce niczego oddawać. Dalsza opowieść to istna kaskada absurdów.
![]() |
| T. Arciuch jako Kaśka Wojnar (www.filmweb.pl) |
Oglądając "Wesele" ma się w pierwszej kolejności wrażenie, że te osobliwe widoki są nam dobrze znane z praktyki. Po chwili, gdy atmosfera filmu się zagęszcza, jesteśmy już prawie pewni tego, że takie sceny po prostu nie mogłyby mieć miejsca w normalnym życiu. I tak przez całą resztę filmu, na zmianę zmagamy się tymi wrażeniami. Od skrajności do skrajności. Smarzowski ani na chwilę nie daje widzowi odetchnąć, przedstawiając w "Weselu" serię wątków, które układają się później w logiczną całość. Logiczną i przerażającą. Konieczną do zobaczenia, bez dwóch zdań. Reżyser z premedytacją obnaża wszystkie wstydliwe zachowania i postawy Polaków. O nich wiemy, nierzadko w nich uczestniczymy, obserwujemy je, a jednak z bólem serca oglądamy, wiedząc, że jest to prawdziwa, niezwykle zawstydzająca satyra na Polskę i Polaków.
wtorek, 19 marca 2013
Candy
![]() |
| Źródło: www.advancedportfolio1143.blogspot.com |
Film Armfielda opowiada historię młodej, łobuzerskiej pary - Candy (Abbie Cornish) i Dana (Heath Ledger). Razem z nimi przechodzimy przez kolejne etapy ich wspólnego życia - niebo, ziemię i piekło. Oboje choć utalentowani i dość ambitni nie mogą poradzić sobie z uzależnieniem. Przeżywają zatem wzloty i upadki swojego związku, licząc na to, że kiedyś uda im się zerwać z nałogiem i zacząć normalne życie. Problem jednak w tym, że to, co mają w zupełności im przez większość czasu wystarcza. Niewiele jednak myśląc pobierają się i decydują się zbudować taką rodzinę, o jakiej mają byle jakie pojęcie. Nie wiedząc nic o prawdziwym życiu i obowiązkach, coraz bardziej popadają w nałóg. Po pewnym czasie przychodzi jednak pora na dziecko, stawiając bohaterów przed trudnym wyborem.
![]() |
| A. Cornish i H. Ledger (www.tumblr.com) |
Na fabułę Candy, na całe szczęście, nie składają się żadne powtarzalne do znudzenia w innych filmach elementy. Nie ma zbędnej ckliwości poszczególnych scen, nielogicznych zdrad i powrotów, czy w końcu wielkich wyznań miłosnych, z których i tak później nic nie wynika. Wszystko widać jak na dłoni. Od początku do końca wierzymy w wielkie uczucie bohaterów - równie szaleńcze i piękne, co autodestrukcyjne. Oczywiście nie oznacza to jednak, że rozumiemy ich postępowanie! Wręcz przeciwnie. Niejednokrotnie zapytamy siebie o to, czy tak właśnie ma wyglądać miłość, a konkretne działania bohaterów nie będą dla nas zawsze jak dla nich, wyrazem poświęcenia. Czytając jednak dostępne w Internecie recenzje natknęłam się też na zdania o zbytnim przeciąganiu się fabuły filmu, która nie mając jednoznacznej linii płynie w nieskończoność, przyprawiając widza o znużenie. Jeden z autorów pisze, że oglądając poszczególne części Candy ma się w końcu ochotę już dotrzeć do momentu, w którym bohaterowie albo zdecydują się na odwyk, albo umrą z przedawkowania. Cóż, ile ludzi, tyle zdań. Choć nie ukrywam, że to wspomniane uczucie w trakcie filmu nie było mi obce to jednak po dobrnięciu do końca uznałam, że wszystko, co dotąd się wydarzyło miało jednak sens.
Niezwykle przekonująco wypadają w filmie odgrywający główne role Heath Ledger i Abbie Cornish. Po obejrzeniu Candy nie możemy wprost oprzeć się wrażeniu, że film nie miał znaczącego wpływu na tragiczną śmierć Ledgera. Decydując się na obejrzenie Candy nie możemy zakładać, że będzie tam ukazane piękno miłości. Przygotujmy się raczej na bardzo chmurny, głęboko psychologiczny i ciężki do zrozumienia seans.
wtorek, 12 marca 2013
Dzień Kobiet
![]() |
| www.jazzsoul.pl |
"Ta historia wydarzyła się naprawdę - mówi w "Klubie Trójki" Maria Sadowska - W Polsce jedna kobieta zapoczątkowała serię procesów sądowych, pokazała, że jedna osoba może coś zmienić, dzięki niej prawo pracy zaczęło być przestrzegane."
Dzień kobiet opowiada historię Haliny Radwan, pracownicy sieci handlowej Motylek. Kobieta właśnie dostała awans i jak to zwykle w Polsce bywa przysporzyła sobie tym samym paru wrogów. Od czasu, gdy zaczęła nową pracę wyraźnie zaczęło być widoczne, że jej koleżanki podzieliły się na obozy. Jedne stanęłyby za Haliną murem, a drugie przyczyniłyby się do strącenia jej ze stołka kierownika sklepu. Nie przejmując się tym jednak, kobieta sumiennie wypełnia obowiązki i darzy swojego przełożonego zaufaniem w kwestii przydzielania zadań. Choć kilkakrotnie przejdzie jej przez myśl, że dane działanie jest niekoleżeńskie, a nawet nieetyczne, nie odważy się postawić. Na domiar złego jeszcze się w draniu zakocha.
![]() |
| K. Kwiatkowska jako H. Radwan (www.wyborcza.pl) |
Dzień Kobiet jest naprawdę dobrym filmem. Jest niezwykle emocjonalny. Patrząc na zmagania głównej bohaterki stawiamy przed sobą w pewnym momencie pytanie - jakim sposobem ona się jeszcze w ogóle trzyma? Pomimo tego, iż wiemy, że to jedynie filmowa fikcja, porównujemy problemy Haliny ze swoimi. W moim przypadku wypadło to naprawdę blado. Postaci Halinki wprost nie można nie polubić - jest niezwykle prawdziwa w swojej naiwności i nieporadności w kierowaniu zespołem pracowników. Choć doskonale wiemy, że medal ma zawsze dwie strony i Halina nie jest bez winy, żałujemy jej i współczujemy. Gorąco kibicujemy, aby to się wreszcie wszystko skończyło! Katarzyna Kwiatkowska wykonała zatem tytaniczną pracę i w wywiadach sama podkreśla, że wejście w tak dramatyczną rolę pozwoliło jej w końcu oderwać łatkę "naczelnej śmieszki polskiej". W filmie warto zwrócić także uwagę na bezbłędnego Eryka Lubosa w roli szefa Haliny. Jego życiowe creda wprost kładą na łopatki.
Jako przeciętny widz, nie mam Dniu Kobiet absolutnie nic do zarzucenia, choć nagromadzenie Halinkowych problemów w pewnym momencie wydaje się wprost abstrakcyjne. Jak jednak zauważyłam, ma to i swoje dobre strony. Bynajmniej obraz nie kojarzy mi się jednak z westernem. I po raz któryś pomstuję, z jakiego powodu mówimy znów, że ktoś lub coś jest polskim odpowiednikiem czegoś amerykańskiego! Uproszczenia uproszeniami, a marketing marketingiem, oczywiście. Ja uważam jednak niezmiennie, że polsko-amerykańska skala filmowa nie istnieje. Jest to absolutnie nieporównywalne. Nie te progi, nie ta technika, gra, kompozycja - wszystko inne. Polskie naprawdę nie znaczy złe i potrafi się samo obronić.
wtorek, 5 marca 2013
Nieulotne
![]() |
| Źródło: www.film.onet.pl |
Oś fabularną filmu wyznaczają losy Kariny (Magda Berus) i Michała (Jakub Gierszał), dwojga studentów, którzy poznają się na wakacjach w Hiszpanii. Miłość kwitnie - jest szalona, namiętna, zmysłowa itd., ale widz ma przeczucie, że to musi się jednak szybko skończyć. Głównemu bohaterowi przytrafia się więc pechowa historia, którą nie prędko będzie mógł wymazać z pamięci. Aby się jednak uspokoić, chłopak wraca w rodzinne strony i decyduje się zaczekać tam na Karinę. Po powrocie zwierza się jej, lecz ona go odrzuca. Na głowie ma bowiem dość inny, zgoła poważny problem.
![]() |
| M. Berus i J. Gierszał (www.filmweb.pl) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























